-Niall, śpisz?-zaczęłam cicho, niestety nic nie odpowiedział.-No Horan, śpisz?-ponownie zadałam pytanie.
-Nie! Powieki oglądam!-odburknął.
-Nie bądź na mnie zły. Przecież nic ci nie zrobiłam.-nie miałam pojęcia o co może mu chodzić.-Wyzwałaś mnie od spaślaka, zastanów się jak ja się z tym czuję?!-zaczął z wyrzutem.
-No a ty mnie od grubasa i co?
-No i nic, bo nim jesteś.-wybuchnął mi śmiechem prosto w twarz.
-Chciałam tylko, abyś przestał chrapać. Ja idę do pracy, a nie zasnęłam nawet na chwilę.
-Czemu?-spytał z troską w głosie.
-Nie chcę żebyś jechał.-powiedziałam bez zastanowienia. Byłam już zmęczona i zdenerwowana.
-Oj, ja też nie chcę kochanie. Z chęcią bym został, ale nie mam innego wyjścia. To moja praca.-mocno mnie do siebie przytulił.
-Teraz to mi nawet tego nie ułatwiasz.-obydwoje zaśmialiśmy się.
-Możesz mi powiedzieć co się dzieje? Całujemy się, a po chwili jakby nic się nie stało.-nieśmiało zaczęłam.
-Masz mi to za złe?
-Nawet nie wiem. Jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele chyba tak nie robią.-odwrócił wzrok.
-Przyjaciółmi.-powiedział sam do siebie z myślą, że tego nie usłyszę.
-Coś mówiłeś?-udałam, że na prawdę nie usłyszałam.
-Nie, chodźmy spać.-przytuliliśmy się do siebie i ponownie zasnęliśmy.
***
-Lola! Wstawaj, bo się spóźnisz!-poczułam jak chłopak szarpie moje ciało.
-Weź wyluzuj! Która godzina?-odpowiedziałam na pół przytomna.
-7:55, a budzik ustawiony był na 7:30.-odparł, akcentując ostatnie słowa.
-To czemu mnie nie obudziłeś?-spytałam pocierając zaspane oko.
-Słodko spałaś.-zmrużył oczy, a usta ułożył w dziubek.
-Przez to twoje słodkie spanie, mogę się spóźnić! Wyglądasz jak kaczka.-sprostowałam jego wygląd; złożyłam pocałunek na ustach blondyna.
-Takie poranki to ja mogę mieć codziennie, nawet nie przejąłem się tą kaczką. Ale wolałbym być kurczakiem. Sądzę, że bardziej jego przypominam.-złapał się za brodę i spojrzał dal.
-Dla mnie to możesz być czym tam sobie chcesz.-stałam i wyciągnęłam z szafy czystą bieliznę, białą koszulę i czarne dżinsy. Weszłam do łazienki i od razu zakluczyłam drzwi, wolę czuć się bezpiecznie.
Zrzuciłam piżamę i weszłam pod zimny strumień wody. Relaksowałam się, ale jak zwykle Niall musiał mi przeszkodzić.
-Prysznicomanko, rusz się, bo obydwoje się spóźnimy!-zaczął dobijać się do drzwi.
-Nie bój się! Mam wszystko pod kontrolą.-odparłam wycierając się ręcznikiem.
Włożyłam bieliznę, spodnie i zaczęłam zapinać koszulę.
-Otworzysz? Ja też muszę wziąć prysznic, a nie zdążę.-szarpnął za klamkę. Otworzyłam mu drzwi, nadal pozostając w łazience.
-Co tak patrzysz? Muszę się pomalować i uczesać. Obiecuję, że nie będę podglądać.-uśmiechnęłam się, a chłopak pokręcił głową. Zamknął za sobą drzwi i chwycił mój ręcznik, odwiesił go koło prysznica.
-Ale nie podglądaj!-pogroził mi palcem.
-Ok.-podniosłam ręce w geście obronnym.
Odwróciłam twarz do lustra, wzięłam jeden z moich podkładów i nałożyłam na twarz. Korciło mnie, aby spojrzeć więc zerknęłam, ale tylko na momencik. Widziałam tylko umięśnione plecy chłopaka. Blondyn nagle się odwrócił.
-Miałaś nie podglądać!-zaczął się śmiać, a mnie oblała fala gorąca. Moja twarz zrobiła się cała czerwona.
-Żeby mi to było ostatni raz!-chyba chciał zabrzmieć groźnie, lecz nie za bardzo mu to wyszło. Powróciłam do poprzedniej czynności, tym razem chwyciłam za cień do powiek.
-Co będziesz dziś robiła?-spytał będąc już pod prysznicem.
-Idę do pracy, wrócę koło 15. O 17 idę na karate, bo przez ciebie zaniedbałam. No a później to pewnie będę spać. A ty?-odparłam obojętnie.
-Będę spał. Lot trwa osiem godzin, a nie będę ci w pracy przecież przeszkadzał. Może obejrzę jakiś film. Zobaczę jeszcze.-mówił, kiedy ja tuszowałam rzęsy.
-Jak będę miała przerwę, o ile w ogóle będę ją miała, to napiszę, albo zadzwonię.
-Ok.-zakręcił wodę i chwycił wcześniej przygotowany ręcznik. Wytarł się i owinął go sobie wokół bioder. Wyszedł spod prysznica i spojrzał w lustro na mnie. Po chwili zaczął wykonywać dziwne ruchy, chyba miało to przypominać jakoś taniec, a wyglądało jakby musiał siusiu.
-Co ty robisz?-spytałam zdziwiona.
-A nic. Mam wodę w uszach i muszę ją wytrzepać.-wzruszył ramionami.
-Oookeeeeeeey.-przeciągnęłam. Wzięłam z szafki czarną gumkę do włosów i szczotkę. Rozczesałam włosy i związałam wysokiego kucyka.
-Koleś, weź się ubierz może co? Nie paraduj mi w ręczniku.-stanęłam przed nim i złożyłam ręce na piersi.
-A nie podoba ci się?-zapozował jak model.
-Nie? Gdybym miała jeszcze na co patrzeć.-lekko się zaśmiałam, chłopak opuścił głowę, chyba zrobiło mu się przykro.
-Ej, przecież tylko żartowałam. Jest na co popatrzeć, jest.-poruszyłam brwiami w zabawny sposób. Uśmiechnął się, a ja mocno się w niego wtuliłam. Pocałował mnie w czoło i wyszedł po ciuchy.
Zeszłam na dół, aby zrobić coś do jedzenia. Na zegarku wybiła ósma dwadzieścia. Mam dziesięć minut, chyba zdążę. Zrobiłam dwa omlety i zaparzyłam kawę. Chłopak zszedł w momencie, kiedy położyłam wszystko na stół.
-Ładnie pachnie.-zaciągnął się zapachem unoszącym się nad kuchnią.
-Jedz póki ciepłe.-usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy konsumować.
-Muszę już lecieć.-wstałam od stołu.-Sprzątać nie musisz, ale zamknij dom, dobrze?
-Nie, pojadę z tobą. Nie obrazisz się chyba, że to tak zostawię?
-Nie, no coś ty. Jak wrócę to posprzątam. Chodź, bo Gabi już czeka.-wyszliśmy z domu, a dziewczyna czekała w samochodzie na moim podjeździe.
-Hej.-wsiadłam do auta i przywitałam się całusem z przyjaciółką.-Podwieziesz Niall'a do hotelu?
-No jasne. Musimy później pogadać.-uśmiechnęła się i ruszyliśmy.
Droga zajęła nam dziesięć minut, nikt się nie odzywał, tylko słuchaliśmy radia.
Wyszliśmy z auta. Gabi pożegnała się z chłopakiem przytulaskiem, zrobiłam to samo. Irlandczyk złapał mnie za podbródek i skierował mój wzrok na siebie.
-Będę tęsknił i dzwonił kiedy będę mógł. Mam nadzieję, że będziesz odbierała.-słodko się zaśmiał.
-Zawsze i wszędzie.-złączyliśmy nasze usta w pocałunku. Spojrzeliśmy na siebie i ruszyliśmy w swoje strony.
-To o czym chciałaś pogadać?-spytałam Gabrielle.
-O tobie i Niallu, jesteście razem?-wyrzuciła z siebie, kiedy stałyśmy na skrzyżowaniu.
-Nie. To znaczy już sama nie wiem. Całujemy się, a potem jakby nic się nie stało. To skomplikowane.-cicho się zaśmiałam.
-To musicie pogadać. Szczerze ci powiem, że widać chemię między wami. To jak on patrzy na ciebie, jak się razem śmiejecie.-zaczęła rozmarzona.
-Między tobą, a Louisem też coś widać.- spojrzałam na nią. Jej policzki przybrały żywszy kolor.
-Daj spokój. On ma dziewczynę.-odpowiedziała odpinając pas.
-No, ale to żaden problem. Nikt jej nie lubi, możemy szybko jej się pozbyć.-powiedziałam z cwanym uśmiechem.
-Przestań, później jakieś problemy będziemy miały.-jak zwykle dziewczyna wszystko wyolbrzymiała.
-Niby jakie? Zemści się na nas? Proszę cię.-dorównałam jej kroku.
-A jak Louis mnie znienawidzi przez to?-spytała z niepokojem w głosie.
-A co jeśli w ogóle się nie dowie?-szturchnęłam ją w ramię.
-Zastanowię się. Na razie czeka na nas praca. -weszłyśmy do pomieszczenia, głośno wzdychając.
-To o czym chciałaś pogadać?-spytałam Gabrielle.
-O tobie i Niallu, jesteście razem?-wyrzuciła z siebie, kiedy stałyśmy na skrzyżowaniu.
-Nie. To znaczy już sama nie wiem. Całujemy się, a potem jakby nic się nie stało. To skomplikowane.-cicho się zaśmiałam.
-To musicie pogadać. Szczerze ci powiem, że widać chemię między wami. To jak on patrzy na ciebie, jak się razem śmiejecie.-zaczęła rozmarzona.
-Między tobą, a Louisem też coś widać.- spojrzałam na nią. Jej policzki przybrały żywszy kolor.
-Daj spokój. On ma dziewczynę.-odpowiedziała odpinając pas.
-No, ale to żaden problem. Nikt jej nie lubi, możemy szybko jej się pozbyć.-powiedziałam z cwanym uśmiechem.
-Przestań, później jakieś problemy będziemy miały.-jak zwykle dziewczyna wszystko wyolbrzymiała.
-Niby jakie? Zemści się na nas? Proszę cię.-dorównałam jej kroku.
-A jak Louis mnie znienawidzi przez to?-spytała z niepokojem w głosie.
-A co jeśli w ogóle się nie dowie?-szturchnęłam ją w ramię.
-Zastanowię się. Na razie czeka na nas praca. -weszłyśmy do pomieszczenia, głośno wzdychając.
***
-Idziemy na pieszo?-spytała Gabi, wjeżdżając na swój podjazd.
-Ok. To wpadnij za godzinę. Pogadamy jeszcze.-poszłam do swojego domu. Weszłam do jadalni, a stół był czysty. Rozejrzałam się i zauważyłam dwie osoby w naszym ogrodzie. Rzuciłam się pędem w ich stronę.
-Hej!-wskoczyłam tacie na plecy.
-Cześć, skarbie.-przywitaliśmy się całusem, podobnie z mamą.
-Normalnie nie uwierzycie teraz!-chciałam powiedzieć im wszystko o Niall'u; byłam bardzo podekscytowana.
-Zaraz, zaraz. Najpierw mi wytłumacz komu dawałaś moją bieliznę!-zaczął śmiać się tata.
-No to właśnie słuchajcie! Poszłam z Gabi i Matt'em na ten koncert no nie? Znałam ten zespół, ale nie kojarzyłam osób z niego. Wiecie, że słucham nieco innej muzyki, a kojarzyłam ich z radia...
-Skarbie, przejdź do sedna.-jak zwykle mama nie miała ochoty słuchać moich wywodów.
-No więc kiedy wyszli na scenę, zamurowało mnie! Stałam tak o!-zapozowałam.
-Tacy przystojni, że tak zareagowałaś?-zażartował tata.
-Nie powiem, że nie. No ale nie o to chodziło. Jednym członkiem zespołu jest Niall. Tak, nasz Niall Horan z Mullingar, dobre co nie?-moi rodzice byli w lekkim szoku.-Jak mnie zobaczył to zareagował tak jak ja. Zeskoczył ze sceny i zaczęliśmy płakać i sie tulić na oczach tysięcy fanek. Od tamtego czasu spędzaliśmy każdą chwilę razem. Zaniedbałam i pracę, i karate, ale sami rozumiecie. 10 lat to trochę czasu. No i właśnie jemu pożyczałam twoje gatki. A i mówił, żebyśmy wpadli do nich, do Londynu.-rodzice byli zaskoczeni.
-Widziałaś się z Camill i Fredy'm?-od razu spytała mama.
-Niestety nie. Był tylko Niall. O 11 mieli lot powrotny.
-Chyba miałeś rację Mark. To faktycznie mógł być on.-mama zwróciła się do ojca.-Dziś przed lotniskiem, koło 10 widzieliśmy blondyna. Tata mówił, że to Niall, ale nie wierzyłam mu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz